Sztuczna inteligencja to klasyczny miecz obosieczny. Z jednej strony jest jedynym skalowalnym narzędziem zdolnym zautomatyzować złożone, granularne i weryfikowalne gromadzenie danych wymaganych przez nowe, rygorystyczne regulacje – takie jak unijna dyrektywa CSRD. Dla wielu firm to warunek przetrwania w środowisku audytowym o coraz wyższej stawce. Z drugiej strony ogromna moc obliczeniowa niezbędna do działania generatywnej AI tworzy tzw. paradoks AI–energia, stawiając przedsiębiorstwa przed trudnym wyborem: szybkie wdrożenie technologii albo realizacja krótkoterminowych celów emisyjnych. W efekcie sama sztuczna inteligencja staje się istotnym ryzykiem ESG.
To napięcie między cyfrową transformacją napędzaną przez generatywną AI a zobowiązaniami środowiskowymi przedsiębiorstw. Gwałtowna ekspansja sztucznej inteligencji i towarzyszący jej rozwój wielkich centrów danych spowodowały skokowy wzrost zapotrzebowania na energię elektryczną i wodę – a to jedno z głównych wąskich gardeł na drodze do neutralności klimatycznej. Od 2026 r. firmy z sektora technologicznego są wprost zobowiązane do raportowania konkretnego zużycia wody i energii...